sobota, 24 lipca 2010

Kandydat na klasyka - Rover 400

W postach z cyklu "Kandydat na klasyka" będę rozważał, czy dane auto w przyszłości
ma szansę stać się cenionym oldtimerem i jeśli tak to dlaczego.




Na pierwszy ogień rzucę odważnie: "Rover 400 będzie cenionym oldtimerem".
Kto się nie zgadza niech rzuci w mój blog kamieniem (nie odpowiadam za pobite monitory :)

Zastanówmy się jednak poważnie, czy jest szansa na tak dostojną przyszłość dla tego pojazdu?
Czy szanse Rovera są większe niż cenionej siostry bliźniaczki Hondy Civic 5D?
Czy niezwykła popularność w jego ojczyśnie nie będzie powodem zapomnienia o samej, nie istniejącej niestety, marce?

Zacznijmy od faktów
Historia kontrowersyjnej marki Rover, wyśmiewanej w Wielkiej Brytanii, nie lubianej (przez mechaników) w Polsce, miała długą i ciekawą historię. Firma ta zaczęła tak na prawdę od produkcji bicyklów, które w polsce nazwano rowerami. Zastanawialiście się przypadkiem skąd wzięło się podobieństwo wyrazów "rower" oraz "Rover"?

Po szczegóły na temat marki zapraszam  do wikipedii.
W każdym razie warto zaznaczyć, że marka Rover nie była w europie zbyt popularna.

Rover w połowie lat 80-tych nawiązał współpracę z Hondą opierając niektóre modele na japońskiej technologii, będące zazwyczaj mniej awaryjne od modeli całkowicie brytyjskich. Fakt ten stał się jednak jednocześnie powodem do wyśmiewania marki. Przeciwnicy atakowali stwierdzeniami, iż Rover to jedynie "przypudrowana" Honda.

Rover 400 Mk II ma wspólną platformę z Hondą Civic 5D Mk VI. Zastosowane silniki (za wyjątkiem pochodzącego z Hondy 1.6 z "automatem") są konstrukcji Rovera, zarówno benzynowe, jak i diesle (które znajdziemy także w Civiku). Podstawową jednostką jest benzynowy silnik serii K o pojemnościach 1.4 oraz 1.6.
Silnik ten to typowy "wymysł" brytyjski. Nowoczesna, jak na owe czasy, lecz nietypowa konstrukcja aluminiowa, osiąga wysokie moce (111KM w wersji 1.6), pozytywne wrażenia (moc max. przy 6000 RPM) lecz jednocześnie jest powodem do wielu problemów i utrapień.
Najsłynniejszy problem to tzw. HGF (Head Gasket Failure) czyli awaria uszczelki pod głowicą.
Z tego właśnie powodu Rovery są w polsce nielubiane przez mechaników, zwanych przez wyznawców marki "rzeźnikami", gdyż nieznajomość nietypowej konstrukcji tego silnika bardzo często oznacza, że niefachowo przeprowadzona naprawa to pieniądze wyrzucone w błoto.

Czyż jednak niektóre wady pojazdu nie są powodem, by jeszcze  bardziej go kochać?
Rovery to takie nietypowe auta, które wymagają dbałości i ciągłej opieki. Innymi słowy wymagają miłości, podobnie jak chyba wszystkie inne wytwory brytyjskiej motoryzacji. Uważam więc, że śmiało można stwierdzić, iż Rover 400, mimo, że w 70% japoński to zasługuje na traktowanie go jako 100% brytyjczyka. Może więc Civic jest w 70% brytyjski? Tak na prawdę ciężko jednoznacznie określić ile jest Hondy w Roverze lub Rovera w Hondzie...

Wrażenia z jazdy 
Bo cóż jeszcze oprócz ciekawej historii nadaje wartość "bycia oldtimerem w przyszłości"?
Oczywiście jest to wyznacznik "prawdziwego samochodu", a więc pojazdu, który zapewnia nam niezapomniane w jakiś sposób wrażenia z jazdy. Jazdy fascynującej, wpływającej na nasze zmysły, chwytającej za serce (które z kolei wyciąga portfel :)
W całej tej masie wytworów współczesnych, z całą masą plastików, elektroniki oraz systemów wyręczających kierowcę odczucia wynikające z jazdy stanowią monotonny obraz cichego i komfortowego przemieszczania się z punktu A do punktu B.

Na tym właśnie polu Rover 400 wyróżnia się spośród konkurencji. Wyróżnia się przede wszystkim indywidualizmem, nietypowym charakterem, a także masą niedoskonałości:

1) wiatr we włosach - charakterystyczny świst prawej szyby pojawia się już przy 80 km/h, lekkie opuszczenie nieco pomaga, lecz szum i tak będzie nam towarzyszył

2) szybko = głośno - nadwozie jest kiepsko wyciszone, głośno robi się już przy 130 km/h

3) skrzynia biegów: "a co to, zepsute?" - średnia precyzja wybierania biegów, wyraźne wycie skrzyni na niskich biegach towarzyszą nam podczas jazdy, kojarząc się z Ładą 2107 :)

4) "to tutaj jest wspomaganie?" - hydrauliczne wspomaganie nie jest nadwyraz  wyręczające, pozwala za to dobrze wyczuć pojazd

Oprócz tego mamy jeszcze kilka nietypowych zalet, niespotykanych u konkurencji:

1) "Smooth Effortless Pleasure" - to słowa z reklamy R400. Zawieszenie jest nietypowe w klasie, gdyż całkowicie niezależne. Z przodu mamy rozwiązanie dwuwahaczowe. Rover zdecydował się
na miękkie sprężyny oraz mało zdecydowane stabilizatory. Te pierwsze gwarantują wysoki komfort na nierównościach, te drugie odbijają się niestety na pewności prowadzenia auta.

2) Designed for Race? - Połączenie komfortowego zawieszenia z silnikiem o sportowych ambicjach?
Tylko Anglicy mogli wymiślić coś takiego! Silniki K-series uwielbiają wysokie obroty, maksymalny moment obrotowy wypada zazwyczaj gdzieś w okolicy 3500 rpm, poniżej zaś jest tak niski, że
niemal odechciewa się jazdy (choć ponoć w Hondzie jest jeszcze gorzej). Miłośnicy wysokich obrotów znajdą zatem tutaj coś dla siebie, tymbardziej, że silnik bardzo dokładnie i donośnie słychać.

3) Luxury - Eleganckie wnętrze wykonane z materiałów wysokiej jakości i bardzo często bogate wyposażenie to także coś niespotykanego wśród konkurencji. Elegancka, jednolita tapicerka  (welur lub skóra) i drewno-podobe wstawki ponownie przypominają nam o wyspiarskim indywidualiźmie.


Dlaczego nie Honda?
Dlaczego to Rover, a nie Honda ma większe szanse na zostanie cenionym klasykiem?
Rover jest:
1) mniej popularny
2) bardziej nietypowy
3) bardziej niedoskonały
4) bardziej kontrowersyjny
5) ładniejszy i bardziej elegancki
Jednym zdaniem: Rover jest Brytyjski!



Podsumowanie
Obecnie Rover 400 to ciekawa propozycja. Za nieduże pieniądze kupimy eleganckie autko, pozwalające wybić się z tłumu wieśwagenowych TeDeików.

Ogromna popularność na wyspach gwarantuje tani i łatwy dostęp do używanych części, z nowymi
trochę gorzej, gdyż wszystko co nie pasuje od Hondy, trzeba kupować w ASO, a tutaj ceny nie rozpieszczają. Wiele egzemplarzy z wysp zostanie rozebrana  na części. Egzemplarzy europejskich wyprodukowano zapewne mniej, być może zatem wkrótce Roverów 400 na ulicach będzie jeszcze mniej niż do tej pory (a jest i tak mało). Spadek ilości egzemplarzy zwiększa szanse stania się cenionym oldtimerem. Z drugiej jednak strony, negatywne, często bezpodstawne opinie o marce mogą ciągnąć się w postaci mitów latami.
Co przyniesie przyszłość, zobaczymy sami... Z całą jednak pewnością Rover 400 ma większe szanse na bycie szanowanym oldtimerem, niż oklepane Renówki, Wieśwageny, Ałdice, BeEmki...

3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy artykuł. Jestem pod wielkim wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, pamiętam jak dawno temu, w jednej z pierwszych wypożyczalni samochodów (jak nie pierwszej) w Tarnowie wynajmowałem to - wówczas luksusowe - auto. Jazda nim była porównywalna do lotu na chmurce. Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć! Świetny artykuł o tym aucie! Mam jednak sugestię, która może przydać się czytelnikom szukającym sposobu na szybką i wygodną sprzedaż swojego samochodu. Polecam skorzystanie z lokalnego skupu aut w Warszawie. To świetna opcja dla tych, którzy chcą pozbyć się swojego starego pojazdu bez stresu i zbędnych formalności. Dzięki skupowi aut można szybko otrzymać uczciwą cenę za swoje auto, niezależnie od jego stanu. Polecam zerknąć na ofertę skupów aut w Warszawie - to może być właśnie to, czego potrzebujecie!

    OdpowiedzUsuń